piątek, 18 maja 2012

Część I- pierwsze spotkanie


Wracałam razem z Katrine po lekcjach do domu, rozstałyśmy się kiedy musiała skręcić w boczną uliczkę żeby dojść do domu. Zaraz za nią skręcił dziwny facet w czarnym płaszczu, zwrócił moją uwagę i przez chwile patrzyłam w miejsce gdzie oboje zniknęli. po chwili usłyszałam krzyk Katrine szybko weszłam do budynku koło mnie który szczęśliwym trafem był  opuszczonym magazynem. zwinnym szybkim ruchem wyjęłam  pelerynę i maskę, w kilka sekund je założyłam i wyskoczyłam na dach budynku żeby zobaczyć jak daaleko jest Katrine. , zaledwie kilka metrów od miejsca w którym się rozstałyśmy zobaczyłam ją, leżała na ziemi pod ścianą a z jej głowy spływała krew, nad nią stał mężczyzna w czarnym płaszczu, prawdopodobnie walną ją o ścianę i rozwalił jej czaszkę, wtedy zauważam jak ów mężczyzna się nią pochyla a w nikłym świetle latarni zobaczyłam połyskujące kły. wyjęłam mój miecz, i bez zastanowienia zeskoczyłam z dachu. wymierzyłam cios prosto w człowieka... nie, wampira który miał zaraz zatopić kły w Katrine


kiedy byłam kilka metrów od nich, dalej lecąc w powietrzu i już szykując się do obcięcia
wampirowi głowy ten w pół sekundy wyprostował się i odbiegł kilka metrów w tył. upadłam lekko na ziemię i skierowałam koniec miecza w wampira, który wyciągną swój Artemis w moją strone mówiąc
-stój
Po czym rzucił się do ucieczki w ciemne uliczki.

tak bardzo chciałam pobiec za nim, żeby zapłacił za to co zrobił, ale w tej chwili zdrowie Katrine było ważniejsze. Uklęknęłam nad nią, straciła przytomność ale dalej żyła, na jej szyi nie było na szczęście śladów kłów, czyli zdążyłam. wyciągnęłam telefon, chciałam zadzwonić do szpitala ale to mogłoby być kłopotliwe dla mojego stanu super bohatera, wybrałam więc numer do mojego przyjaciela-lekarza, wiedział on i o mojej mocy i o tym że staram się pomagać ludziom. Po kilku sygnałach odezwał się głos w słuchawce, po streszczeniu przebiegu sytuacji obiecał że za kilka minut będzie.
Nie chciałam czekać ani chwili. Wiedziałam że jeżeli ruszę też w pogoń jeszcze będę mogła dorwać wampira, chociaż przy jego prędkości wcale to nie było takie pewne. Po 10-15 minutach podjechał pod zaułek czarny samochód, doskonale go znałam bo to właśnie nim jeździłam za kadym razem jak potrzebowałam opieki medycznej. Otworzyłam tylne drzwi i delikatnie położyłam na Katrine.
-Nic ci nie jest?
zapytał kierowca nie odwracając głowy
-nawet draśnięcia, zabierz ją do Shinry i wymyślcie jakąś dobrą wymówkę pamiętajcie że ona nie wie o tym że jestem bohaterem.
-Co planujesz?
ponownie zapytał kierowca
-dorwać tego wampira i wylać z niego każdą krople krwi którą wyssał z ludzi
-postaraj się nie zginąć
-o wampira powinieneś się martwić nie o mnie
zamknęłam drzwi czarnego samochodu i pobiegłam uliczką którą uciekł wampir. po przebiegnięciu kilku metrów z ciemności wyłoniła się czarna postać, nie widać by była uzbrojona.
-Szukasz czegoś?
odezwał się.
-To ciebie szukam wampirze!
Mówiąc to wyciągnęłam w jego stronę miecz
-Hehehe a czegóż to możesz ode mnie chcieć?
Powiedział trzymając rękę w kieszeni i powoli cos wyciągając.
-zapłacisz za każdą kroplę krwi która leży kilka metrów stąd
-Nikogo nie zabiłem, Przebudziłem się niedawno i nawet nie zdążyłem się posilić
-byś zabił gdybym jej nie uratowała
-Takie prawa natury.
-NIE JESTEŚ SHINIGAMIM BY DECYDOWAĆ O ŚMIERCI!
-To może masz lepszy pomysł jak nakarmić wampira?
Hę?
-ja... no..
-Więc?
zawahałam się przez chwile starając się coś wymyślić
-krew zwierząt, chyba ją też możecie pić?
-Raczej nie wiesz o klątwie
-o czym ty mówisz?
Kim ty jesteś? Nie przedstawiłaś się
-czemu miałabym sie przedstawiać komu takiemu jak ty?
-Bo tego wymaga dobre wychowanie
-zwykle nie zaprzyjaźniam się z osobami które chcę zabić moich przyjaciół
-Dobrze więc ja zacznę, Nazywam się Patrick van Lavender
Głowa rodziny Kifune
Powiedział wampir, ukłonił się i dodał.
-Nie wiedziałem że to twoja przyjaciółka
dalej stałam z wyciągniętym w jego stronę mieczem
-Wybacz mi proszę
Powiedział Patrick
-to że chciałeś zabić człowieka?
-Po co te nerwy w końcu ona żyje
-tylko dzięki mnie!
-A czy ludzie nie próbowali zabić wampirów
-do dzisiaj nawet nie wiedziałam o waszym istnieniu
-Dogadajmy się
chwile stałam milcząc potem powoli opuściłam miecz
-To witaj w klubie bo ja też pierwszy raz widzę kogoś takiego jak ty
Nastąpiła chwila ciszy, uznałam że ostatecznie też mogę się przedstawić.
-mówią na mnie mroczna gwiazda nadziei gdybym każdemu wyjawiała moje imię nie potrzebowałabym maski.
-Słuchaj wyglądasz mi na kogoś kto walczy z tak zwanym złem tak?
-można tak powiedzieć
-Więc, ty obezwładniasz swoich wrogów a ja pije ich krew co ty na to?
-chcesz żebym pomogła ci zabijać ludzi?! ja ich ratuje
-Nie. Chce ci pomóc pokonać twoich wrogów
-nie zabijam nawet jak kogoś nienawidzę inaczej połowa mojej szkoły byłaby martwa
Więc jesteś uczennicą tak? Hmm?
*serce zaczęło mi walić w piersi*
*byłam zbyt nieostrożna*
-Boisz się??
Zapytał ponownie.
-chyba ci odbiło, niby czego miałabym się bać?
*bałam się*
-Potrafię wyczuć strach
-głód przytępił ci zmysły
*cholera, jest źle*
-Jesteś uczennicą i jak mniemam twoja koleżanka chodzi do tej samej szkoły co ty
*muszę szybko zmienić temat*
-A szkoła jest chyba nie daleko
Więc...
-zamknij się.
-Czemu mnie słuchasz zamiast mnie od razu zabić?
bo tego wymaga dobre wychowanie jednak muszę ratować ludzi, to mój obowiązek, a więc muszę też cię zabić.
-Zrobimy tak.. Ty darujesz mi życie a ja obiecuje że nie zabije żadnego człowieka jeśli ten nie zaatakuje. Zgoda?
-więc co będziesz jadł?
-O to się nie martw. Powoli wstaje słońce.
*nie umiem zabijać, dobrze wiem  tym*
-Cholera już dzień?
Powiedział wampir patrząc w wychodzące powoli słońce.
-wynoś się
Powiedziałam Ne patrząc w jego stronę.
Muszę już iść ale jeszcze się spotkamy Gwiazdeczko
*czemu zależy mi na tym by żył? To morderca*
Chwile potem znikną w uliczce.
-jak on mnie cholernie wkurza, za to gwiazdeczko  jeszcze mu się oberwie.

2 komentarze:

  1. Ok i teraz jest git :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodobało mi się...ale mógłbyś się pokusić już o znaki interpunkcyjne w wypowiedziach xD
    a tak poza tym to ciekawie się zaczyna ;) wiec oby tak dalej !

    OdpowiedzUsuń